wiejski tuning
Nie spodziewałam się podróżując po wsi na zobaczenie szpanu na samochodach w których można za pomocą kalkulatora liczyć ślady po rdzy. A jednak nikt nie jest nie omylny, tak jak właśnie wiejski tubing. Samochody tego stylu bardziej nas śmieszą niż zachwycają. Oczywistym jest to że Polonez nigdy nie będzie przypominał Ferrari, a mimo to spojlery często zakrywają mu całą maskę. Tuning jest oczywiście czymś naprawdę fajnym i przyjemnym dla oka. Należy jednak z całą powagą umieć odróżnić drobny Tuning elementów karoserii jak i szpanerskie podczepianie świecących diod LED pod progi samochodowe. Tuning powinien sprowadzać się do ładnych felg samochodowych, ewentualnie małego spojlera na bagażniku. W środku powinny się znaleźć ładne obicia foteli wraz z kierownicą i gałką zmiany biegów. Jednak nie wolno tego stosować w starych samochodach, bo to nie ujmie nikogo, a raczej wzbudzi jego bardzo duży śmiech. Już tak to jest, że nie ma sensu zachwycać się czymś co jest po prostu żałosne. Uważam również, że ozdoby dodatkowe w samochodzie powinny być dostosowane w zależności od przeznaczenia samochodu. Sportowe mogą przechodzić przez najróżniejsze formy Tuningu, ale zasadnicze nasuwa się pytanie, czy rodzinny samochód też? Czy nie jest to wtedy wyjście naprzeciw zamierzeniom twórcy danego modelu samochodu i stworzenie czegoś co nie jest do tego przeznaczone nawet w najmniejszym stopniu. Jeżeli jednak masz choć trochę dobrego i wyrafinowanego smaku, sam o tym zadecydujesz!
testy gimnazjalne
Kilka dni temu zakończyły się tegoroczne testy gimnazjalne. W tym roku gimnazjaliści byli chyba bardzo dobrze przygotowani do zdawania „małej matury”, bo wypowiedzi zaraz po testach były raczej optymistyczne. Ja swoje egzaminy gimnazjalne zdawałam już bardzo dawno temu. Byłam pierwszym rocznikiem, który podchodził do tych egzaminów. Od roku 2002 dużo się zmieniło. Teraz obowiązkowymi częściami testów są nie tylko przedmioty humanistyczne i matematyczno-przyrodnicze, ale także i język nowożytny. Za moich czasów nie było konieczne zdawanie języka. Były to po prostu zwykłe testy, które sprawdzały wiedzę po trzech latach gimnazjum. Dzisiejsze egzaminy są już kompletnie nakierowane na to, by przygotować ucznia do zdania za trzy lata matury. Może to i dobrze, bo forma matury zapoczątkowana w 2005 roku bardzo się zmieniła, Teraz przynajmniej uczniowie już na koniec gimnazjum są przygotowywani do egzaminu jaki ich czeka kończąc liceum. Najważniejsze, to dobrze zrozumieć formę egzaminów i przyzwyczaić się do nich. Ja byłam pierwszym rokiem zdającym zarówno testy gimnazjalne jak i nowy egzamin maturalny. Dla mojego rocznika była to ogromna nowość i nie wszystkim udało się dobrze zdać, tak jak sobie zaplanowali. Dzisiaj młodzież jest już znakomicie przygotowana do takiej formy egzaminowania i wyniki z poszczególnych egzaminów wydają się coraz lepsze z roku na rok. Grut, to dobre przygotowanie. W teraźniejszych testach liczy się inteligencja, umiejętność czytania ze zrozumieniem, a nie, tak jak kiedyś, wyuczenie się czegoś na pamięć.
Test maturalny
Jutro moja młodsza cioteczna siostra pisze test maturalny z języka polskiego. Trzymam za nią mocno kciuki, bo wiem, jak bardzo się denerwuje. Ja miałam dokładnie tak samo, kiedy już kilka lat temu pisałam swój egzamin maturalny. Też najbardziej obawiałam się właśnie języka polskiego. Ale na szczęście na maturze test okazał się naprawdę łatwy i maturę zdałam z całkiem przyzwoitym wynikiem. Szczególnie patrząc na poziom mojego zdenerwowania, to poszło mi nad wyraz dobrze. I wiem, że z Natalia będzie tak samo. Dzisiaj się denerwuje, ale gdy tylko dostanie przed swoje oczy arkusz z testem, to od razu się uspokoi. To niezwykle zdolna dziewczyna i na pewno z egzaminem poradzi sobie jeszcze lepiej ode mnie. Teraz matura się trochę zmieniła i nie dość, że wymagania na studia wzrosły, to jeszcze maturzyści obowiązkowo zdawać muszą test z matematyki. Kiedy ja pisałam maturę, matematykę można było wybrać jako przedmiot dodatkowy, czego ja oczywiście nie zrobiłam. I teraz, gdyby przyszło mi zdawać matmę, pewnie bym najprościej w świecie ją oblała. Zdecydowanie przedmioty ścisłe mi nie leżą. Przed polskim się denerwowałam nieziemsko, właściwie najbardziej przed tym właśnie przedmiotem, jednak gdybym wtedy jeszcze musiała zdawać matematykę, to narobiłam bym w spodnie ze strachu. Dobrze, że już mam maturę za sobą. Niedługo Natalia się z nią upora. Ciekawa jestem, co jeszcze na przestrzeni najbliższych lat są w stanie urozmaicić przyszłym maturzystom. Słyszałam, że są plany, by religia była przedmiotem obowiązkowym, co uważam już za totalna bzdurę.
Taniec Towarzyski
Za sześć miesięcy zbliża się nasz ślub. Już prawie wszystko dopięte na ostatni guzik. Załatwiliśmy sobie księdza, super salę na weselę w dość ustronnym miejscu jak również dość dobrze grający nowoczesną muzykę zespół. Nawet ostatnio rozesłaliśmy po rodzinie komplety zaproszeń wykonanych w dość staroświeckim sposobie. Jednak jedna rzecz nam została do zrobienia, a mianowicie, kurs tańca towarzyskiego. Nie zdawaliśmy sobie sprawy jak ważny jest taniec towarzyski na weselu. Najbardziej to rozchodzi się w tym wszystkim o poprawne wykonanie pierwszego tańca, który jednak zawsze jest uwieczniony za pomocą kamerzysty i fotografa. Na niego również patrzy cała rodzina. Jednak najgorsze jest w tym wszystkim to, że mój partner ma dwie lewe nogi. A jego taniec towarzyski sprowadza się do skakania w kółko przy rytmach mocnej muzyki. Dlatego postanowiliśmy rozpocząć dany kurs jak najszybciej ucząc się zarówno podstawowych kroków tanecznych jak i walca angielskiego. Sam kurs jest dość szybki do nauczenia ponieważ trwa nie całe trzy miesiące. W czasie takiego kursu poznajemy najlepsze możliwe figury taneczne wraz ze sprawdzonymi możliwościami ich wykonania w praktyce. Najciekawszym jednak punktem tego kursu jest to że mamy możliwość uczenia się tańca od najlepszych w tym ludzi kraju, przez co i nasze ruchy wyglądają w tańcu na bardziej płynne niż są w rzeczywistości. A wszystko to jest tak naprawdę zalążkiem do nauki coraz to bardziej skomplikowanych kroków. Mam nadzieje, że na weselu damy niezły popis w naszym wykonaniu.
Zadbaj o paznokcie
Cóż, weekend majowy się kończy i jutro znów trzeba gnać do roboty. Miło było trzy dni posiedzieć w domu, nie myśleć o pracy. Chociaż czy właściwie o niej się nie myśli. Ostatnio, mam wrażenie, że w moim domu ciągle się o pracy rozmawia. Kiedyś, gdy nie pracowałam, wydawało mi się to bezsensowne i wkurzające, że rodzice gadają tylko o pracy, a przynajmniej w większej większości. Teraz, kiedy i ja pracuję jakoś nie umiem powstrzymać się od rozmów o pracy. Mimo majówki i spokojnego spędzania wolnego czasu temat pracy gdzieś przewijał się w naszych rozmowach. Ale, weekend weekendem, a szara rzeczywistość czeka mnie nieubłagalnie. Teraz został już czas właściwie tylko na kosmetyczną pielęgnację. Na koniec długiego weekendu planuję sobie zrobić długa kąpiel z dużą ilością piany, później, po wymoczeniu zrobię sobie paznokcie, bo przez cały weekend majowy chodziłam z niepomalowanymi. W domu mogłam sobie na to pozwolić, ale gdy idę do pracy, to musze mieć wypielęgnowane i ładnie pomalowane paznokcie. W mojej pracy, a pracuję przy sprzedaży biżuterii, dłonie to właśnie moja wizytówka. Klienci przychodzący do naszych sklepów od razu zwracają na dłonie i paznokcie ekspedientek, więc zawsze musze miej je starannie wypielęgnowane. A sama pielęgnacja kosmetyczna jest dla mnie tak przyjemna, że robie ją z radością. Kobieta często musi dać sobie chwilkę relaksu tylko dla siebie. Co prawda przez majówkę się nie spracowałam, ale takim relaksem musze naładować się na zapas i doczekać do kolejnego urlopu.
Ładne Paznokcie
Wiele osób powtarza mi, że mam niezwykle ładne paznokcie. Pracuję sprzedając damską biżuterię i uwagi klientek na temat moich paznokci są niezwykle miłe. Już w szkole zawsze dziewczyny zazdrościły mi ładnych i zadbanych paznokci, a ja w sumie nigdy jakoś szczególnie o nie, nie dbałam. Wiem, że niektóre z moich koleżanek systematycznie odwiedzają manikiurzystkę w celu poprawy wyglądu dłoni i paznokci, a ja nigdy nie musiałam jakoś specjalnie się starać, by wyglądały ładnie. Zawsze miałam zdrowe i niewymagające specjalistycznych preparatów paznokcie. Owszem, lubię zrobić sobie czasami jakiś wyjątkowy manicure, ale nigdy w takiej sprawie nie byłam u kosmetyczki. Zawsze wszystko robię sama w domu. Może, to dlatego, że nigdy nie robiłam sobie sztucznych tipsów czy innych doklejanych cudeniek. Może, to właśnie przez to, mam tak zdrowe i silne paznokcie, które nie wymagają jakiejś szczególnej pielęgnacji. Ot, wystarczy zwykły pilniczek, obcinacz do paznokci i skórek i to wszystko. Lakiery już od lat zawsze kupuję w sklepach Ingot i jestem niezmiennie z nich zadowolona. Lubię czasami zaszaleć z kolorami czy zrobić jakiś wzorek, ale nie muszę się wspomagać umiejętnościami innych osób. Zawsze wszystko robię sobie sama. Niektóre koleżanki mi nie wierzą i są pewne, że chodzę gdzieś na manicure tylko nie chcę się przyznać. Bzdura totalna. Po co miałabym komuś kłamać o tym czy chodzę do manikiurzystki czy nie. Śmieszne to, ale zdążyłam się przyzwyczaić, bo klientki ciągle pytają mnie, do jakiego salonu chodzę na manicure.
Hip Hop muzyka ze stylem
Hip Hop wywodzi się z gatunku rapu. Muzyka ta została zapoczątkowana już w latach 80 przez czarnoskórych raperów z Ameryki Północnej. Treści piosenek dość kontrowersyjne szybko zyskały miano popularnych. Tym o to sposobem narodził się nowy styl muzyczny. W zamian za nim, z inną muzyką i bardziej mówioną postacią wyłonił się styl hip hop. Jego charakterystyczną cechą wyróżniającą go od muzyki rap, jest to że może być śpiewany z dużym użyciem bitów. Przeważnie nie chodzi jednak w hip hop o samą muzykę, ale o przekaz myślowy dla naszych przyszłych odbiorców. Za pomocą prostych słów potrafimy w muzyce wyłożyć cześć naszej chwale oraz przekazać to co najgorsze. Niestety, muzyka ta ściąga za sobą wandali i chuliganów. Dość doniosłym faktem tego zjawiska była popularna akcja pobicia młodego chłopca na jednym z koncertów wokalisty hip hop. Skończyło się na tym, że chłopiec został wskazany do pobicia przez wokalistę, co skończyło się dla niego wycieczką do szpitala. Oczywiście styl hip hop również rządzi się stylami związanymi z ubiorem. Podstawą danego stylu jest ubiór w dość luźne spodnie, najczęściej zwisające w kroku. Obowiązkowo luźna (za duża o dwa rozmiary koszulka), wygolona głowa na której spoczywa czapeczka. To są jedne z najbardziej charakterystycznych cech wszystkich hip-hopowców. Mam jednak szczerą nadzieje, że muzyka ta będzie rozwijać się jednak w kierunku szerzenia treści i przekazu, a nie przekleństw oraz nienawiści ludzkiej, rasowej oraz seksualnej.
Dziwne Imiona
Ostatnio panuje moda na przedziwne imiona. Już kilka lat temu słyszało się o dziwacznym nadawaniu imion dzieciom, ale po ostatnich danych z Urzędu Statystycznego, włos stanął mi na głowie. Przecież rodzice chyba nawet nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę robią swoim dzieciom nadając im tak ohydne niekiedy imiona. Bo czy naprawdę tak trzeba się lansować, że ma się dziecko z nietypowym imieniem, czy to jest droga do tego by zwrócić na siebie uwagę? Rodzice są nierozważni, bo poprzez takie zachowania może i spełniają swoje nie doścignięte ambicje, ale na pewno nie przysparzają dziecku lepszego życia poprzez nadanie mu niespotykanego imienia. Dziwne imię to jeszcze przy tym wszystkim mały pikuś, jeśli jest w miarę łatwe w wymowie, ale to, co dzieje się w pisownią owych dziwacznych imion jest niepojęte. Już przynajmniej, jeśli chcemy nadawać zagraniczne imiona, to moglibyśmy trzymać się oryginalnej wymowy. Bo nie ma nic gorszego niż spolszczona Żaklina, Kolin, Dżastin, Brajan. Wygląda to przeokropnie. Jeśli chcemy, by nasze dziecko było wyjątkowe, to i uczmy je od maleńkości nietypowego imienia. Nie ułatwiajmy sobie życia spolszczeniami, które, nie dość, że brzmią w dodatku z polskim nazwiskiem komicznie, to na piśmie też wyglądają nieestetycznie Dżesika Kowalska czy Andżelina Wójcik nie brzmią dobrze.. Czasami, gdy chcemy na siłę być oryginalni, to właśnie wtedy jesteśmy narażeni na największe pośmiewisko. Tyle, że w takim przypadku jest to podwójnie żałosne, bo nie wystawiamy na pośmiewisko bezpośrednio siebie, tylko własne dziecko.
Heyah
W gruncie rzeczy denerwują mnie reklamy telewizyjne. Rzadko kiedy osobom od tworzenia reklam uda się zrobić coś ciekawego i godnego uwagi. W telewizji czy radiu przeważają bzdurne slogany reklamowe. Reklamowane produkty często są przestawiane w takim samym świetle i spoty robione są na jedno kopyto. W polskim przemyśle reklamowym jest jednak kilka reklam, które swoją prostotą, często humorem bądź niesztampowym przedstawienie produktu przyciągają naszą uwagę. Swego czasu bardzo humorystyczne i ciekawe byłe spoty sieci telefonii komórkowej Plus. Reklamy były z jajem, były przystępne dla każdego. Teraz markami wiodącymi prym w reklamach humorystycznych są Heyah, Tesco i Biedronka. Wszędzie mają dobre teksty, śmieszne, często sarkastyczne bądź takie „z drugim dnem”. Ja sama uwielbiam reklamy Heyah, których głównymi bohaterami są kot Rysiek i pies Winston. Oczywiście Heyah ukazała odwieczną walkę między kotami i psami i to właśnie jest takie śmieszne i bardzo nam bliskie. Każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie, a chyba mało jest osób, które nie kochałyby kotów czy psów. Reklamy zatem trafiają do szerokiego grona widzów. A humorystyczne scenki nadają dodatkowy argument, by reklamę obejrzeć do końca. Podobnie jest z sieciami supermarketów Teslo i Biedronka. Śmieszne teksy w spotach reklamowych i ciekawa grafika komputerowa przyciągają widzów, a następnie zaganiają ich do sklepów. Bo jeśli producent humorem wzbudzi ufność do swojego produktu, to zdecydowanie może liczyć na najlepszą sprzedaż.
Grupy
Właśnie jestem świeżo po obejrzeniu nowego show Polsatu – Must be the music – tylko muzyka. Jak to w każdym programie promującym wokalne i muzyczne talenty uczestników nie brakuje. W zeszłym tygodniu zaczęły się już występy na żywo. Wcześniej oczywiście oglądałam etap castingowi i miałam swoich faworytów. Niestety nie wszyscy dostali się do półfinałów, które możemy od zeszłego tygodnia oglądać w każdą sobotę. Mimo, że nie wszyscy moi faworyci przeszli dalej, to jednak znaczna część zakwalifikowała się do grupy półfinałowej. I tutaj zaczęły się tak zwane schody. Mimo, że jurorzy wybrali dość interesujące osoby, to niestety nie wszystkie prezentują się dobrze, a co gorsza, to już nie jurorzy – Elżbieta Zapędowska, Adam Sztaba, Olga „Kora” Jackowska i Wojtek „Łozo” Łozowski – kwalifikują kolejnych uczestników do finałowej grupy, a głosy widzów pozwalają najlepszej dwójce przejść dalej. I właśnie dzisiejszym odcinkiem jestem strasznie zawiedziona. Poziom występów był na bardzo wysokim poziomie, ale oczywiście do finału dostała się grupa dzieciaków, którzy udają, że grają punk rocka. To jest okropne, że prawdziwie utalentowane zespoły, które są już na swój sposób dojrzałe muzycznie i które mogłyby po wygraniu takiego programu zaistnieć na polskiej scenie muzycznej, nie mają szansy do ścisłego finału nawet się dostać, bo ludzie wolą głosować na bezpłciowe dzieciaki, którym głosy zmienią się za kilka lat. Na finał nie zasłużyli, bo miałam wrażenie, że ten zespół, to tylko niespełnione ambicje i marzenia rodziców, a nie prawdziwy talent, który siedział w innych grupach tego odcinka.